
| Strona główna | GALERIA! | z lotu ptaka... | Filtr torfowy |
Strumyk | Sam o sobie... | Formularz | Linki |
Filtr torfowy
Spis Treści:
Ale dlaczego filtr torfowy...?
W pierwszych dniach istnienia naszego oczka wodnego "pracowała" dla nas pompa z filtrem zakupiona w sklepie. Aquael PW-4 o wydajności 3000l/h. Teoretycznie więc, przy pojemności 10'000 l naszego stawku, cała woda powinna być przefiltrowywana w ciągu niecałej 3,5 godz. W części filtracyjnej znajdowały się kulki z wkładami ceramicznymi, zestaw gąbek. Mimo dużej przepustowości wody cały czas (nie licząc pierwszych 5-7 dni po napuszczeniu wody) mieliśmy mętną, zieloną "zupę". Czasem bardziej mętną, czasem mniej. Coś więc z tym trzeba było zrobić. Czytając o torfie i jego sposobie wykorzystania jako materiału filtrującego na wiosnę zbudowałem filterek, który zdaje się sprawdzać. W sumie wciąż go dopracowywuje. Choć dziś są to już raczej zabiegi "kosmetyczne", a nie jakieś rewolucyjne zmiany.
Filtr torfowy działa na zasadzie filtracji wody przez torf i wypłukiwania z niego zawartych w nim kwasów humusowych. Stanowią one swego rodzaju alergen dla glonów. Ponadto sam torf i jego porowatość decyduje o jego właściwościach filtrujących. Umieszczany w filtrze żużel z uwagi na swoją porowatość pozwala rozwinąć się i egzystować bakteriom odpowiedzialnym za biologiczną część oczyszczania wody. Właściwie rozmieszczony układ przepływowy z rurek pozwala na jej skuteczną filtrację.
Beczka
Budując swój filtr rozmieściłem na beczce 2 otwory. Jeden u góry beczki i drugi na ok. 2/3 wysokości. Pierwszy ma mniejszą średnicę - wpływa nim woda. Drugi to odpływ. A dlaczego nie na dole? Otóż na początku zrobiłem odpływ na samym dole beczki. Po umieszczeniu z nim worków z torfem, ciężar wpływającej do filtra wody spowodował, że nasączony wodą torf "sprasował się". Spowodowało to, że jego przepuszczalność spadła tragicznie. W sumie przestał przepuszczać wodę, sączyła się tylko niewielka stróżka. Umieszczenie odpływu nad materiałem filtrującym, które zasugerował mi p.Poloch zdecydowanie poprawiło sytuację. Torfu nie uciska od góry słup wody, która przepływa przez niego nieco swobodniej nie powodując zmniejszenia jakości filtracji.
Układ przepływowy filtra


System odpływowy wykonałem z rurek do instalacji sanitarnych tzw. pięćdziesiątek. Ich zaletą jest wystarczająca średnica, łatwość montażu i dopasowania do potrzeb, dostępność i cena. Ponadto nie wymagają żadnego klejenia gdyż złącza zawierają gumowe kołnierze uszczelniające miejsca łączenia rur.
Układ w moim filtrze wygląda mniej więcej tak jak na przedstawionym rysunku. W miejscu kolanka można zastosować dwa kolanka zagięte pod kątem 45°.
Z ODPŁYWEM miałem początkowo pewne problemy. Z uwagi na średnicę problemem było uszczelnienie rurki przechodzącej przez ścianę beczki z samą ścianką. Wszak ten element też znajduje się pod wodą. Po wielu próbach zastosowałem przejściówkę jaka jest stosowana w starszych typach plastikowych spłuczek. Jedna i druga strona takiej przejściówki umożliwia włożenie rury. Zawiera ona co prawda jedną uszczelkę gumową umieszczaną wewnątrz beczki, ale wystarcza ona do potrzeb filtra. Uszczelnienie ewentualnych przecieków przy połączeniach między rurami a przejściówką nie stanowi już problemu, a ponadto można swobodnie manipulować przy układzie rur bez zagrożenia rozszczelnienia połączenia przejściówki ze ścianą beczki.
TRÓJNIK z kolei pełni dość istotną rolę. Umieszczenie jednej końcówki skierowanej ku górze pozwala na utrzymanie określonego poziomu wody w filtrze poprzez włożenie weń rurki określonej długości.
RURKA ZASYSAJĄCA pobiera oczyszczoną przez wkłady filtrujące wodę z dna. Końcówkę rury na odcinku ostatnich ok. 10-15 cm ponawiercałem wiertłem. Otwory nie powinny sięgać jednak powyżej zakładanej warstwy żużla (żwiru). Pozwala to na swobodniejszy pobór wody. Rura odpływowa nie powinna jednak sięgać dna zbiornika, a kończyć się nieco ponad nim. Umożliwi to osadzanie się wszelkich drobin i osadów na dnie tworząc w ten sposób swego rodzaju odstojnik.
Warstwa dolna (I warstwa)
Dolną warstwę mojego filtra stanowi żwir, a w zasadzie 1-5 cm średnicy kamyki. Oczywiście uprzednio wypłukane. W zasadzie najlepszym rozwiązaniem byłby żużel z uwagi na swoją porowatą powierzchnię. Pozwala ona na rozwinięcie się bakterii, które w sposób naturalny oczyszczają wodę z zanieczyszczeń. Warunkiem ich rozwoju i prawidłowej egzystencji jest dobre natlenienie wody poprzez wlot wody do filtra, o czym nieco później. Warstwa ta w moim filtrze stanowi do 1/3 całej wysokości beczki. Warstwa ta stanowi także swego rodzaju odstojnik. Dobra przepuszczalnośc tej warstwy powoduje swobodne przepływanie wody, nie powodując jednocześnie wypłukiwania bakterii.
Warstwa środkowa (II warstwa)
Tą warstwę stanowi właściwy materiał filtrujący - TORF. U mnie sięga on pod dolne krawędzie rurek odpływowych, w przybliżeniu kolejne 1/3 wysokości.
Z uwagi że na tym odcinku wysokości beczka jest nieco szersza, objętościowo zajmuje najwięcej miejsca. Nie polecam umieszczania torfu w filtrze luzem. Po pierwsze woda spowoduje że drobny torf przedostanie się niżej i będzie wypływał regularnie z filtra zanieczyszczając sadzawkę. Nie wygląda to niestety zbyt ciekawie, gdy na roślinach, kamieniach zalegają drobiny ciemnobrązowego torfu. Ponadto znaczna część torfu przedostanie się pomiędzy żwir (żużel) zmniejszając tym samum swobodny przepływ wody przez tą najniższą warstwę. Ja swój torf umieściłem w dwóch workach po ziemniakach - sadzeniakach. Podobnie wyglądają worki po cebuli. Worki te posiadają dość duże oczka nie utrudniające przepływu wody przez torf, a skutecznie hamują przedostawanie się torfu do niższej warstwy i na zewnątrz. Oczywiście pewna ilość, szczególnie na początku się wydostanie, ale jest to ilość do przyjęcia, która nie powinna się wydostać na zewnątrz - do sadzawki. Ponadto umieszczenie torfu w workach ma jeszcze jedną zaletę. Torf należy regularnie wymieniać. Wystarczy wówczas wyjąć worek i wymienić w nim torf.
Przed włożeniem worków z torfem do filtra powinno się nieco go przepłukać wodą. Ale nieznacznie. Wszystkich drobin nie jesteśmy w stanie przepłukać, a umieszczając worek w filtrze i tak część z nich jeszcze się wydostanie. Dlatego po zmontowaniu filtra pierwsze dobrych kilkanaście litrów wody należy wylać poza sadzawkę. Ale o tym później, w uwagach końcowych.
Worki w filtrze należy rozmieścić tak, aby w miarę możliwości ściśle przylegały do ścianek i pionowej rurki odpływowej. W końcu woda ma przepływać przez torf, a nie obok niego poprzez szczeliny. Ja stosuję torf o kwasowości wg producenta 2,5 - 3,5 pH. Fakt jest taki, że musi to być KWAŚNY TORF!
III warstwa
Wierzchnią warstwę stanowią gąbki, bądź podobne materiały filtrujące. Na samej górze z rzadszymi oczkami, niżej drobniejsze. Wstępnie oczyszczają wodę zapobiegając szybkiemu zamuleniu filtra. U mnie wodę dostarcza filtr fabryczny, zanurzeniowy z zestawem gąbek. W poprzednim sezonie to on filtrował wodę w moim oczku i napędzał fontannę. Oczywiście miałem zieloną wodę. W tym roku wolałem zrezygnować z fontanny kosztem zasilenia filtra torfowego. Ale pomimo że ten filtr poprzez swój system gąbek oczyszcza wodę w swoim filtrze torfowym też mam włożone gąbki, z tym że bardzo drobne. Na tyle jednak grube że radzą sobie z przepuszczaniem wody. Oczywiście 1-2 razy w tygodniu muszę je płukać.
Wodę oczywiście trzeba dostarczyć do filtra. Rozwiązanie tego pozostawiam każdemu w/g uznania. Początkowo miałem po prosty wąż gumowy włożony przez górę do środka beczki. Później zrobiłem pod górną krawędzią beczki otwór i założyłem przejściówkę wymontowaną z filtra fabrycznego. Do niej przymocowałem koniec węża.
Jednak najistotniejszą funkcją wlewu jest, oczywiście poza dostarczeniem wody, jej natlenianie. Natleniona woda jest niezbędna w filtrze do rozwoju bakterii oczyszczających. Ponadto natleniona woda po przefiltrowaniu uzupełnia tlen w wodzie naszego oczka . Utrzymując w filtrze pewien poziom wody utrzymujący się nad warstwą gąbek. Założenie na końcówkę jakiejś dyszy rozpraszającej wodę też powinno rozwiązać problem.
